Recenzje Darii Krużewskiej i Zuzanny Węgrzynowskiej – konkursowych zwyciężczyń

Publikujemy teksty dwóch uczennic w konkursie na najlepszą recenzję teatralną spektakli pokazanych w ramach projektu „Bliżej teatru” w 2015 roku.

unnamed

I najważniejsze – zrozumieć uczucia

Daria Krużewska, II LO

 

Trzy różne historie, trzy punkty widzenia, trzy priorytety życiowe. Dawka emocji, jaką zapewniły niezwykle utalentowane aktorki przewyższa najśmielsze oczekiwania. Różnorodność opowieści, które w kulminacyjnym momencie płynnie łączą się w jedną, pozwala widzowi utożsamić się z każdą postacią z osobna, zrozumieć jej uczucia, emocje, które nimi kierowały i zmuszały do podejmowania takich a nie innych kroków. Miałam okazję poznać historie  obywatelek Rosji i Czeczeni, posiadając pełną świadomość tego, że taka tragedia mogła spotkać każdego. Jakby tego było mało – owszem, spotkała wielu innych. Może przeżyli większy koszmar niż Tamara, Zura czy Olga. Niemniej niewątpliwie zostałam poruszona na tyle, aby zacząć zadawać sobie właśnie takie pytania. Kto jeszcze podobnie ucierpiał? Dlaczego władze rosyjskie podjęły taką decyzję? Co się stało z Czeczenami? Moje pytania, refleksje, do których dochodziłam po zakończeniu spektaklu są najlepszym dowodem na to, jak ważną rolę spełnił spektakl „Nord-Ost”.

Emocjonalne i szokujące. Te dwa słowa najlepiej opisują przedstawienie w reżyserii Adama Nalepy. Zmiany głosu, łzy w oczach aktorek, słowa powtarzane, jak modlitwa, spojrzenia pełne zemsty, rozpaczy, niezrozumienia okazały się najlepszą scenografią, jaką kiedykolwiek widziałam. Nie mogłam oderwać się od historii, którą dawno temu słyszałam z punktu widzenia mediów i którą wówczas się nie przejęłam. Dopiero gdy poznałam katastrofę Teatru na Dubrowce od strony jej uczestników, ludzi, których wojna dotknęła bezpośrednio, zrozumiałam jak naprawdę wygląda wojna, jak niszczycielska i bezduszna potrafi być. Jestem pod ogromnym wrażeniem tematu, jaki ośmielił się poruszyć reżyser Adam Nalepa. Sądzę, że każdy bez chwili zastanowienia przyzna, iż należy on do niewyobrażalnie trudnych. Wymagał nie tylko niezwykłego wkładu aktorek w ich role, ale również pomysłu reżysera, aby przedstawić to w jak najszczerszej postaci, zwracając uwagę na historie i uczucia. Udało mu się zrobić to w prosty sposób, a zarazem genialny i chwytający za serce. Przez cały spektakl miałam ściśnięte gardło, a osoby, siedzące obok mnie na widowni nawet uroniły łzy. Po zakończonym przedstawieniu, gdy aktorki zeszły ze sceny i zostały tylko tykające metronomy, nie mogłam przestać odtwarzać w pamięci słowa Tamary, Zury i Olgi. Ich historie zostały ze mną na zawsze.

Spektakl „Nord-Ost” w reżyserii Adama Nalepy to genialna, poruszająca i zmuszająca do refleksji sztuka. Skierowana jest ona do dojrzałych emocjonalnie osób, które będą potrafiły w pełni pojąć tragedię wojny. Przedstawienie sprawi, że po wyjściu z sali nie będziecie mogli wypowiedzieć zdania, wyrażając swoją opinię. Bowiem żadne słowa nie będą wystarczające, by oddać dramat sytuacji i emocje, które targały widzem.

 

Okazja do malutkiej uczty

Zuzanna Węgrzynowska, III LO

Spektakl „Puste Ciało. Okazja do malutkiej rozpaczy”, a raczej pierwszy jego akt, który dane mi było obejrzeć, to z pewnością nie jedna z  godzin spędzonych na siedzeniu i bezmyślnym obserwowaniu. W kolejnym projekcie zrealizowanym przez Sopocki Teatr Tańca możemy zobaczyć  niebywały kunszt artystów, dbałość o szczegóły i perfekcjonizm. Akurat tutaj możemy dostrzec inspirację zaczerpniętą z twórczości i życia Franza Kafki, choć przyznam, iż nie domyśliłabym się tego z samego spektaklu.

Dzieło, które ofiarowuje nam STT jest, pomimo swojej „skończoności”, niezwykle otwarte na odbiór widza i jego własną interpretację. Każdy odbiorca może zauważć inny aspekt, odmienny szczegół, który trafia właśnie do niego; każdy może zauważyć tam ułamek siebie, dzięki czemu widz może poczuć się odrobinę bliższy rozgrywającej się akcji. Być może to konsekwencja braku słów, niezaplanowana, lecz pozytywna oboczność, a może… przebłysk geniuszu? Wiadomo przecież, iż Joanna Czajkowska wraz z Jackiem Krawczykiem mają na swoim koncie wiele spektakularnych osiągnięć.

Czegoś mi tu brakowało, czułam pewien małą niedosyt dzielący mnie od pełnego zrozumienia spektaklu jako całości. Gdyby nie późniejsza rozmowa z aktorami, pewnie wyszłabym z teatru rozumiejąc o połowę mniej. Byłabym normalnym widzem, w którego głowie zostałoby tysiąc pytań, na które zapewne nie potrafiłabym znaleźć odpowiedzi. Każdy czerpie z „Okazji do malutkiej rozpaczy” coś innego, jednak nie o wszystko można obarczać widza. I ja, pamiętając własne odczucia sekundy po zakończeniu przedstawienia widziałam luki w wykonaniu, lub powiedziawszy inaczej: w przekazaniu wiadomości. Rodzi mi się w głowie jeszcze jedno pytanie: Czy tysiąc pytań to nie za dużo?

Niemniej, trzeba przyznać, iż od strony technicznej wszystko było- mówiąc kolokwialnie- dopięte na ostatni guzik, wraz z poruszającą, nadającą niepowtarzalny nastrój muzyką, jak i nietypowymi elementami scenografii, rekwizytami oraz ich niekonwencjonalnym wykorzystaniem. Także umiejętności i świadomość sceniczna aktorów wywarły na mnie ogromne wrażenie, czemu w zasadzie nie ma się co dziwić.

„Puste ciało. Okazja do malutkiej rozpaczy” to z pewnością ambitne przedsięwzięcie przeznaczone dla widzów inteligentnych i spostrzegawczych, którego oglądanie wywołuje za każdym razem inne wrażenia.  Uświadomienie przekazane jest w zetknięciu piękna i gracji z bolesną rzeczywistością, co daje równowagę, której tak potrzeba. Dlatego muszę przyznać, że ta godzina była jedną z tych, którą z pewnością będę chciała przeżyć jeszcze raz.