Wyniki konkursu na recezję teatralną

Miło nam poinformować, że zostali już wyłonieni zwycięzcy pierwszej w tym roku szkolnym edycji konkursu na recenzję teatralną. Dwie główne nagrody przypadły uczennicom: Agacie Wiśniewskiej z II LO oraz Kamilii Nagórskiej z III LO.  Wyróżniono również recenzje Marceliny Kowalewskiej i Alicji Rejkowskiej, obie uczą się w III LO. Gratulujemy!

unnamed (1)

 

Poniżej zamieszczamy dwa zwycięskie teksty.

Agata Wiśniewska, II LO

Wariat to osoba nieprzewidywalna, niezdolna do życia w społeczeństwie, chora psychicznie. Prawdopodobnie dlatego Stanisław Witkiewicz na główną postać swojego dramatu obrał szaleńca. Będąc przeciwnikiem wizji społeczeństwa jako szarej, anonimowej masy, w której każda jednostka jest identyczna, swój ideał indywidualisty odnalazł właśnie w postaci szalonego poety zniewolonego przez bezmyślną zbiorowość.

Sztuka „Wariat i Zakonnica”, której scenariusz napisany został przez Joannę Czajkowską na podstawie dzieła Witkacego o tym samym tytule, jest odzwierciedleniem sytuacji, jaka zaistniała pomiędzy dwojgiem tytułowych postaci – młodym Mieczysławem Walpurgiem, wariatem, poetą a zakonnicą Anną. To na ich emocjach, przeżyciach i tym, jak odbierają rzeczywistość skupia się cały spektakl.

Minimalizm zastosowany przez twórców idealnie odzwierciedlił klimat sztuki. Na scenie oświetlonej delikatnym, ściszonym światłem nie znajduje się nic oprócz dwojga aktorów. Wyznaczona przez biały kwadrat na podłodze część ma stanowić celę – urzeczywistnienie niewoli Walpurga. Na zewnątrz znajduje się Anna, która powoli zbliża się do wariata. Zachęcona przez niego wkracza do jego świata – nie tylko zostaje wprowadzona do jego więzienia, ale i przez kontakt z nim zaczyna dostrzegać to, co widzi on.

Dwójka aktorów, doskonale dobrana i zgrana, swoim precyzyjnym tańcem dokładnie oddaje uczucia bohaterów. Mocne i wyraziste ruchy Jacka Krawczyka odpowiednie dla roli Walpurga skontrastowane są z delikatniejszym stylem tańca Doroty Zielińskiej. Postacie, choć początkowo zupełnie obce i dalekie, powoli zbliżają się do siebie, coraz bardziej dopełniając się wzajemnie w ruchu.

Gra świateł, przygotowane animacje ukazujące działanie ludzi jako trybików egzystujących w wielkiej maszynie, stanowią doskonałą bazę i tło dla artystów i wyjątkowej, gęstej od znaczeń, muzyki przygotowanej specjalnie na potrzeby tego spektaklu. Te elementy podbijają emocje, które są jednym z ważniejszych elementów tej sztuki.

Całość jest niezwykła między innym dzięki „Czystej Formie” – pojęciu stworzonym przez Witkiewicza, mówiącym o celu tworzenia sztuk teatralnych. Poeta nie tolerował nadmiaru przerostu formy nad treścią. Uważał, że obejrzenie spektaklu teatralnego ma na celu wprowadzić widza w stan znacznie odmienny od codziennego, a nie rozproszyć go nadmierną ilością rekwizytów. Pobyt w teatrze powinien przynieść widzowi uczucie „dziwności metafizycznej”, czyli wprowadzić go w stan wyższego zrozumienia prawideł rządzących światem. Z pozoru skromna w warstwie wizualnej szuka „Wariat i zakonnica” przynosi właśnie takie zdumienie, poczucie obcowania z historią prostą, a jednocześnie posiadającą wiele znaczeń, otwartą na różnorodne interpretacje.

Sukcesem twórców Sopockiego Teatru Tańca jest zachowanie założeń Witkacego, przy jednoczesnym unowocześnieniu formy, przeniesieniu jej ze sfery słowa, w bardziej uniwersalne rejony tańca, ruchu. Przy bardzo dyskretnej scenografii są w stanie przekazać widzowi ważne treści i dzięki temu sprawić, by spektakl na długi czas pozostał w pamięci.

 

Kamila Nagórska, III LO

Czym jest wspólne życie? Czy można poznać drugą osobę w stu procentach? O tym właśnie opowiada spektakl „Zielony Mężczyzna” reżyserii Adama Nalepy, który miałam przyjemność oglądać 19.10.15 w Teatrze na Plaży w Sopocie. Autorem dramatu jest Jakub Roszkowski, a w główne rolę wcielili się: Sylwia Góra-Weber jako Biała Księżniczka oraz Grzegorz Sierzputowski jako Zielony Mężczyzna.

Spektakl przyciąga uwagę widza niezwykle skromną scenografią i wspaniałymi efektami świetlnymi. Akcja dramatu rozgrywa się w małej chatce w lesie, przy stole, na którego obu końcach znajdują się nasi bohaterowie. Z początku widz jest nieco zdezorientowany i zagubiony, ale dzięki wspaniałej grze aktorskiej, scenografii oraz oprawie muzycznej przenosi się w  magiczny świat baśni. Z czasem jednak zaczyna dostrzegać prawdziwe znaczenie sztuki, a mianowicie, że w życiu nie zawsze jest tak jak w bajce. Potrzeba ciężkiej pracy, cierpliwości i zrozumienia, aby móc wspólnie żyć z drugim człowiekiem. Aktorzy na najwyższym poziomie starają się przekazać jak najlepiej wizję reżysera i autora. Biała Księżniczka, tudzież Sylwia Góra-Weber urzeka odbiorcę, hipnotyzuje go swymi ruchami i głosem. Raz mówi lirycznie i delikatnie, aby po chwilę odezwać się niskim, mocnym głosem. Sprawia wrażenie jakby dwie osoby znajdowały się w jednym ciele. Natomiast Grzegorz Sierzputowski nie pozostaje jej dłużny, jest to z pozoru cichy i zamknięty w sobie mężczyzna, który w przypływie emocji pokazuje swoją prawdziwą twarz. Jak można dostrzec siedzi on na wózku inwalidzkim, metaforycznym obrazie bezsilności i pewnej ułomności w relacjach międzyludzkich. Ważną kwestią są też lampy wiszące nad stołem, gdy tylko postacie zaczynają mówić, światło się zapala, a gdy milkną gaśnie. Jest to element trzymający widza w niepewności, która lampa zapali się pierwsza. To wyraz niezależności, ale także wspólnoty i bliskości gdyż, każda z nich może świecić sama, ale mogą też być zapalone jednocześnie. Muzyka, którą słychać, nadaje niezwykły klimat i obrazuję to, co dzieje się dookoła. W dramacie można usłyszeć wzmiankę o „rudym kocie” – jest to przedstawienie pragnień i wyrzutów sumienia bohaterów. Pojawia się on w dość nietypowy sposób jako cień na obrazie czy zwierzak przychodzący tylko w nocy. Miałczy tak głośno i donośnie, że nie daje spać, co sprawia, iż nasz postacie są poirytowane i nieco zagubione.

Spektakl dostarcza wielu emocji i skłania do refleksji na temat życia z drugą osobą, życia wśród ludzi. Jest to niezwykły dramat zapadający na długi czas w pamięć, pozwala on dostrzec prawdę o zachowaniu człowieka. Dzięki wspaniałemu reżyserowi i autorowi, jakimi są Adam Nalepa i Jakub Roszkowski, a także niesamowitym aktorom Sylwii Górze-Weber oraz Grzegorzowi Sierzputowskiemu, sztuka ta może być interpretowana na wiele sposobów. Mimo iż wspólnie wybrali oni sposób na przedstawienie tego dramatu, to symbole, takie jak: diadem Białej Księżniczki, rudy kot, wózek inwalidzki i wiele innych są postrzegane w różny sposób, dzięki ich ciężkiej pracy i zaangażowaniu w sztukę. Dramat dostarczył wielu niezapomnianych wrażeń i przemyśleń. Uważam, że jest on idealnym sposobem na to, by uświadomić ludziom, iż życie nie zawsze jest usłane różami, i że potrzeba wiele wysiłku, aby dojść do konsensusu z drugą osobą. Serdecznie zachęcam, gdyż warto poświęcić czas i obejrzeć sztukę Teatru BOTO, wyciągnąć własne wnioski i pokusić się o refleksje na ten temat.